Nikt na to nie zważa. Zachwycony tłum wciąż domaga się swoich idoli. Nasz aktorski duet, daje więc z siebie wszystko. Czas i pieniądz wprost wypruwają sobie żyły by uczyć, bawić i wzruszać. Nawiasem mówiąc wypruwają je bilami bilardowymi by rany były krąglejsze i cóż tu mówić po prostu ładniejsze. By widownię rozjaśnił także uśmiech dziecka. Przedstawienie trwa ciągle. Nieustannie. Wciąż i za wszelką cenę. Czas i pieniądze nie grają tu roli.
Ale grają tam, a właściwie gra tam, czas. Czas gra rolę nad oceanem bo sosny czekają na listy. Szukają ich wytrwale. Czasem wpadnie jakiejś sośnie w gałęzie w miarę suchy list. To prawdziwy skarb. Oglądany potem i czytany przez rok przez cały sosnowy las. Brytyjskie krzewy ozdobne potrafią ładnie i obrazowo pisać o kryzysie walutowym, deszczach i zaparciach królowej z równą elegancją. Patagońskie sosny wysoko cenią sobie korespondencję z Europy. Skrycie zazdroszczą europejskim różom wykształcenia, neonów, dezodorantów i wymyślnych narzędzi ogrodniczych. Ale z drugiej strony.. Dobre pustkowie nie jest złe. Niczego tu nie ma więc nie ma czego sobie odmawiać. Głowa tu nigdy nie boli a nadwaga znana jest tylko z ulotek. Patagońskie minusy mają swoje plusy. Niektóre sosny nie wracały w rodzinne góry. Niektóre zrzucały gałęzie i korę i zupełnie nagie rzucały się w fale jak kłody. Odpływały, by zakosztować życia wielorybiej biżuterii.Ogólnie rzecz biorąc wieloryby nie nosiły ozdób. To kolosy bez wcięcia w tali. Nikt nie wie gdzie żywa wyspa ma biodra. Podarowanie małemu kaszalotowi kowbojskiego pasa byłoby, więc nie na miejscu. Tak samo nie sprawdziłby się skafander i tusz do rzęs. Lśniące kolosy poruszają się z niezrównanym wdziękiem i szybkością gwiezdnych konstelacji. Wieloryby pochodzą z Planety Milionów Lat i od niepamiętnych czasów przemieszczają się tunelami międzywymiarowymi. Opływają galaktyki, mgławice i stada krzykliwych komet. Wieczni podróżnicy czasoprzestrzeni, opasłe i majestatyczne, tylko one potrafią wprawić w drżenie czarną materię sikając w kucki do czarnych dziur. Niezwykłe, zagadkowe i bez kompleksów. Na skrzyżowaniach tuneli miedzy wymiarowych czekają na podróżników podręczne szafki. Szafki unoszą się w próżni idealnie dopasowane do niczego. Zawierają akcesoria niezbędne do przemieszczania się tunelami do nieskończonych wszechświatów.
Każda szafka posiadała Przybornik Walenia, żelazny zestaw w trzech szufladkach. Trzy szufladki, trzy działy: konserwatorski, ratowniczy i naukowy. W pierwszej szufladzie znajdowały się: masa szpachlowa z antymaterii, spryskiwacz do kwiatów i białe lakierki z diamentowymi obcasami. W drugiej: płaszcz i szpadel, puszka chałwy, gwóźdź do trumny i okno z deszczem za oknem. Zestaw naukowy: zeszyt w fale, długopis, kółko i krzyżyk. Ważne rzeczy. Grażyna znała je na pamięć. Odbyła już wiele podróży. Dużo widziała, nie schudła i była najprawdopodobniej mądra.




