...za to czarująco kosiła trawnik w butach do konnej jazdy. Życie miłosne hrabiny… któż je zna. Tylko nocne ćmy i posępne kandelabry odbijały w sobie trzepot jej serca. Fakt, cierpiała na arytmię. Czasami tak dygotała, że aż musze gówienka odpadały ze starych portretów. Moje zdjęcia, moje wspomnienia… mruczała, zbierając musze odchody. Bo to wcale nie tak. Powiem wam jak… Czasami hrabina nie mogła spać. Wyciągała wtedy z szafy białą kołdrę po prababci, wtulała się w nią dokładnie, w jej zatęchły, duszący odór minionych wieków. Lubiła te chwile. Ciemność, ćmy, zaduch i błysk fleszy. Wpatrywała się w ciemność i zaczynały napływać obrazy. Wyłaniały się krzywe linijki, zastygłe w tańcu pomidory, upadłe gwiazdy walające się bezładnie po trawniku, jakieś laczki wujka Ernesta, każdy z fantazyjnym monogramem… formy do ciasta i formy bez treści. Środek nocy.
Wtedy przylatywały wielkie, poważne ćmy w okularach przeciwsłonecznych. Przysiadały na oderwanych tapetach, wyciągały z kieszeni maleńkie cyfrówki i zaczynały robić zdjęcia. W stronę hrabiny błyskało tysiące małych gwiazdek. Od tysięcy fleszy uwalniały się z tapet wolne elektrony. Podmuchy wiatru unosiły je przez okno, w dal, do wsi, za kościół, dalej, za przystanek pekaesu… do wielkiego miasta, gdzie ruch i wielkie możliwości. W taką bezsenną noc powstawały setki zdjęć, maleńkich jak ziarnka piasku, ale za to o znakomitej rozdzielczości. Ćmy naklejały je później na portretach przodków. Powstała pokaźna kolekcja. Duma hrabiny i wszystkich jej krewnych. Von Skrzatowie potrafią cenić sztukę. Ale nie tylko owady mieszkały z hrabiną. Na lewo od huśtawki, w piątej, wschodniej wieży zamieszkał pewien Puchacz. Najpierw spoglądała na niego podejrzliwie, ale kiedy wleciał do kominka, wytknął głowę i zawołał:
— A kuku!! — odetchnęła z ulgą.
— To swój — pomyślała.
Puchacz jak każdy milczek był namiętnym gadułą. Uwielbiał kurz i kółka dyskusyjne. Tak się zapalał w dyskusji, że szumem skrzydeł rozwiewał hrabinie szesnaście misternie ułożonych włosów. Nie gniewała się, też ma swoje pasje i wie jak to jest. Puchacz był skryty, co można było dostrzec po awanturniczym charakterze, skrywanym za soczewkami w biedronki. Był kiedyś zraniony, i trochę to było widać i czuć. Pod piórkami nosił kołnierz ortopedyczny na biodrach. Każdy jest, jaki jest, hrabina to wiedziała i nie zaglądała puchaczowi do dzioba. Dla wszystkich starczy miejsca. Amen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz